O autorze
Matka wariatka, chwytam życie garściami. Nie mam czasu na użalanie się nad swoim losem. Kocham życie i kocham być mamą!

Czarne strony ciąży

Trochę z przymrużeniem oka...

Ciąża, to taki okres w życiu kobiety, o którym większość nas mówi, że był najpiękniejszym w ich życiu. Można wiecznie odpoczywać, wszyscy próbują nam dogodzić, a jedzenie wpada w nas tonami.

Ciężarówki opowiadają o swojej ciąży z takim zapałem, że jak spróbujesz przerwać tę paplaninę, one uderzają w płacz. Płacze, wyje i złorzeczy, po czym przegryza ogórka czekoladą i jest wszystko po staremu.

Ogólnie, błogosławiony stan jest naprawdę cudowny. Widzimy, jak w nas rozwija się zupełnie nowe życie, mały człowiek z nosem ojca i oczami matki. Ciało matki się zmienia i zachodzi w nim wiele zmian, które są wręcz wzruszające a inne? Szkoda gadać...

Po pierwsze!
Powiem szczerze, że 90% kobiet, które były w ciąży i miałam okazję z nimi rozmawiać, miały mdłości. Mdłości od rana do nocy, na widok ulubionej kawy lub czekolady musiały dobrze się skupić na tym, żeby pawiem podłogi nie przyozdobić. Bodźce wzrokowe to nic w porównaniu do zapachów! To dopiero szaleństwo. Czujesz zapach gotowanych jajek i lecisz jak szalona do łazienki. I tak przez trzy miesiące! Koszmar!

Po drugie!
Uwielbiasz spać na brzuchu? W innej pozycji nie zaśniesz? Och! No, niestety, przez następne co najmniej 30 tyg. nie będziesz leżeć na brzuchu. Na boku. Lewym boku... ależ to wygodna pozycja. Niewygodnie ci? Leż! To dla dobra dziecka!

Jak już mowa o brzuchu, to wyobraź sobie w swoich flakach setki malusieńkich szpilek, które zaczynają kłuć akurat o 2:30, pół godziny po tym, jak w końcu zasnęłaś na lewym boku, powstrzymując się, żeby nie zerzygać się na plecy partnera. Małe, kłujące igiełki starannie wbijają się w każdy kawałek twoich jelit, które przesuwają się pod samo gardło robiąc miejsce małemu robaczkowi. Wyciskają z ciebie ostatnie siły i łzy, zasypiasz koło 5, aby znów o 7 wstać... a dlaczego wstałaś skoro możesz spać do południa? A no tak. Mdłości.

Po trzecie!
Ty wiecznie albo krzyczysz albo płaczesz! Opanuj się, no ile można wyć? No i z czego się śmiejesz? Że płakałaś? O Boże. Hormony buzują, ty nie wiesz, co masz ze sobą zrobić, bo to właśnie przez nie te wszystkie dolegliwości.

Po czwarte!
Wtedy, kiedy uda ci się usnąć, nie odczuwając mdłości ani kłucia w bebechach, musisz iść SIKU. Sikasz co 10 minut, częściej w nocy. Nie znasz dnia ani godziny kiedy będziesz miała tę silną potrzebę, a każde wyście z domu jest dla ciebie stresem bo a) rzygasz jak kot, b) sikasz co 5 min, c) wzdęcia i przesuwające się jelita zwalają cię z nóg. Szef nie chce cię wcześniej wypuścić z pracy? - puść mu pawia na biurko. Nawet cię do domu odwiezie.


Po piąte!
Absolutnie wszystkie dotychczasowe ciuchy są zwyczajnie za małe, zaczynając od stanika i majtek, poprzez spodnie, koszulki i sukienki, kończąc na skarpetkach. Najpierw idzie brzuch, potem piersi a na samym końcu Ty.
Po szóste!
Cała puchniesz, jakby cię stado szerszeni pogryzło? Czujesz, jak woda zbiera ci się na stopach, w palcach i pod oczami? Masakra! Może ma ktoś jakiś magiczny turbo-wichajster, który magicznie sprawi, że twoje ciało będzie wyglądać tak, jak przed zapłodnieniem? Nie? - szkoda.

Po siódme!
Pod koniec ciąży, leżąc na tym cholernym, lewym boku, masz wrażenie, że zaraz zgaga wypali ci wszystkie tkanki w organizmie? Nie mylisz się, jeszcze trochę a jedyną rzecz, jaką będziesz czuć to ta piekąca franca, która nie odpuszcza mimo wszelkich zastosowanych środków. Czasem pomaga mleko. Litry mleka. Najlepiej pakiet w mleczarni wykupić.

Po ósme!
Jak już franca odpuści, najmocniej w świecie masz ochotę gryźć poduszki i ściany bo.... bo biodra nagle przyjęły monstrualne rozmiary i leżenie w jakiejkolwiek pozycji to zwyczajne tortury. Nie da się ruszyć nawet o milimetr, bo każdy ruch sprawia, że czujesz, jakby ci ktoś rozrywał kości. Na dokładkę po zgadze, bólu bioder i kręgosłupa na zmianę - słodki kopniaczek. W żołądek. Masz znowu zgagę? Ojejku.

Po dziewiąte!
Każde kłucie, szarpanie, rwanie i bóle jak na okres sprawiają, że stawiasz na nogi całą rodzinę, torbę (masz ją spakowaną od 6 tyg. ciąży ) bierzesz pod pachy, małż zakłada ci buty, bo sama już od kilku miesięcy nie widzisz sznurowadeł i jedziecie na IP do szpitala. Badają cię i co? I co? Pyta mama z babcią u boku i ciotka Halina, która wisi na linii - NIC. Wracamy. I tak 4 razy dziennie.

Po dziesiąte!
Nic, co kiedyś mogłaś zrobić bez problemu, nie jest w zasięgu Twoich rąk. Próba ogolenia nóg kończy się otwartymi ranami ciętymi, do stóp nie dosięgasz ( i nie pamiętasz jak wyglądają, bo od 3 mies. ich nie widziałaś ) , a jakikolwiek wysiłek fizyczny sprawia, że sapiesz jak parowóz, a sąsiedzi chcą wzywać karetkę, bo pewnie rodzisz, a ty przecież tylko 13. raz wlazłaś na 4. piętro. Co dwa schodki...

Ciąża jest cudownym okresem w życiu kobiety, jednak ma też swoje czarne strony, z którymi trzeba sobie radzić i stawiać im czoła. Nic nie może być przecież idealne i piękne. Czasem musimy trochę pocierpieć aby móc docenić te drobne, dobre rzeczy. Te dobre strony ciąży jednak przewyższają wszelkie niedogodności.

A Wy? Jakie miałyście dolegliwości, które dawały Wam w kość podczas błogosławionego stanu?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...