O autorze
Matka wariatka, chwytam życie garściami. Nie mam czasu na użalanie się nad swoim losem. Kocham życie i kocham być mamą!

Jak radzić sobie z kolkami niemowlęcymi ?

Dziś przeczytałam artykuł dotyczący kolek niemowlęcych. Juz kiedyś poruszała ten temat na swoim blogu i widzę, że warto by było do niego wrócić. Mam dla Was kilka rad, które u nas spisały się na medal.

Kolki są odwiecznym problemem u wielu noworodków. Ich ból i przeraźliwy płacz spędzają rodzicom sen z powiek, gdy pomyślą o tym, że następnego dnia będzie powtórka z rozrywki. Jak więc przeciw działać wzdęciom u dzieci i jak łagodzić ich cierpienie?



Powiem odrazu - złotego środka nie ma. Niestety to, co działa na jedno dziecko, na drugie nie będzie działać wcale. Postaram się jednak przybliżyć Wam sposoby, jakie działały na naszą małą żabę.

Kiedy po dwóch tygodniach życia, które Zosia spędzila na intensywnej terapii dostając dwa antybiotyki przez 14 dni, wróciłyśmy do domu, u naszego dziecka zaczęły się kolki. Kolki były bardzo intensywne i nie trwały jak zazwyczaj od 17-18 do północy, tylko od 16 do 5 nad ranem. Praktycznie 12 h ciągłego płaczu z małymi przerwami na sen. Opadaliśmy z sił i nie wiedzieliśmy co robić jako świeżo upieczeni rodzice. Nie wiedzieliśmy co zrobić, aby u;lżyć naszemu dziecku w bółu. Jenak wzięliśmy się w garść :)

1. Leki:

Na większości leków przeciw wzdęciom i kolkom u dzieci jest napisane, że można je stosować od 28 dnia życia. Po skonsultowaniu się z lekarzem, dowiedzieliśmy się, że jeśli jest potrzeba, można spokojnie stosować dużo wcześniej tego typu specyfiki.

My na kolki u Zosi podawaliśmy jej niemieckie kropelki Sab Simplex i Biogaie. Sab Simplex ma swoje odpowiedniki w Polsce, jednak u nas one nie zdawały egzaminu, więc uparcie podawaliśmi kropelki niemieckie. Co karmienie 15 kropelek do mleka. W buteleczce jest 30 ml i starczała nam ona na ok. 5 dni. Biogaia natomiast jest prebiotykiem dla dzieci, który wspomaga florę bakteryjną w jelitkach dziecka do prawidłowej pracy (u nas jelitka były kompletnie wyjałowione po dwóch antybiotykach ). W buteleczce jest 5 ml płynu i podaje się raz dziennie po 5 kropelek. Jeśli kobieta karmi piersią, można kropelki wlać do smoczka od butelki i jak dziecko pociągnie choć dwa-trzy razy to wypije lek.

Po trzech dniach podawania tej kombinacji kolki znacznie zelżały i trwały krócej niż na początku.

Koszt Sab Simplexu to ok. 40 zł za buteleczkę, Biogai tak samo.


2. Cieple okłady:

Ogrzewaliśmy Zosi brzuszek ciepłymi okładami, aby troszeczkę zniwelować uczucie rozpierania w brzuszku i złagodzić skutki uboczne nagromadzonych gazów. Suszarką nagrzewaliśmy pieluchę tetrową i kładliśmy ją Zosi na brzuszek i odrazu zawijaliśmy kocykiem, żeby dłużej trzymało się ciepło. Kiedy stygła, kierowaliśmy strumień powietrza na pieluszkę. Ona się rozgrzewała a przy okazji szum suszarki uspokajał Zosię i wtedy przysypiała. Zdarzało się, że ogrzewaliśmy ją przez 4 h - ale dawało to efekty, więc czemu nie?

3. Masaż brzuszka:

Rozbierałam Zosię po wcześniejszym nagrzaniu pomieszczenia, aby nie zmarzła. Na ręce nalewałam oliwki i masowałam brzuszek dziecka. Niestety nie pomoże nam zwykłe masowanie brzuszka. Są specjalne techniki, które pomagają dziecku pozbyć się gazów z brzuszka. LINK tutaj.

Masaż relaksował dziecko i rzeczywiście prykała podczas masowania.

4. Rurki Windii:

Kiedy jednak zawodziły wszystkie wcześniejsze techniki łagodzenia objawów (nie włączając leków ), używaliśmy rurek Windii. Końcówkę rurki wsuwamy w dupkę dziecka, wtedy gazy wylatują praktycznie całkowicie i zazwyczaj pomaga to dziecku zrobić kupkę, co przynosi mu ulgę w bólu brzuszka. Naprawdę pomagają :)


Cena za 10 szt ( jedno opakowanie ) to ok. 40 zł.

5. Oklepywanie:

Czasem kladłam Zosię na moich nogach, brzuszkiem w dól, podtrzymywałam jej główkę a nóżki jej zwizały w dół i lekko klepałam po pupie. Wibracie od pukania i ucisk, jaki był na brzuszek podczas leżenia przynosiło Zosi ulgę.

O w ten sposób:


6. Wycieczki krajoznawcze :)


Kiedy kolki były już w miare łagodne, wsadzaliśmy Zosię w fotelik i jeździliśmy po najbardziej dziurawych drogach Kalisza, aby dziecko wytrzęsło. Parę chwil płakała i kwękała ale później usypiała słodko i mogła odpocząć po ciężkich przeżyciach.


Nie pomagala zmiana mleka na takie, które jest zalecane przy kolkach. Żadne herbatki ani dla mnie do picia ani dla niej ( np. koperkowe) nie pomagały.


Od herbatek koperkowych zwiększa się produkcja gazów przez jelitka i dziecko nie jest w stanie ich wydalać, wtedy właśnie zazwyczaj nasilają się kolki. Warto też zwrócić uwagę na dietę mamy, aby unikać produktów wzdymającyhc takie jak: buraki, kalafior, brokuły itp. Wiem, że wiele matek powie, że nie można nic sobie odmawiać i jeść normalnie. Niestety tak nie jest. Powinno się jeść potrawy lekkostrawne, bez intensywnego smaku i zapachu. Unikać wbrew pozorom soków jabłkowych.. od czasu do czasu można wypić szklankę soku pół na pół z wodą. Okres niemowlęcy jest trudny dla matek karmiących, bo jednak to co jemy ma wpływ na nasze dziecko, które niestety jeszcze nie ma tak dobrze wykształconego układu pokarmowego jak my. Uważajcie na to co jecie.


Należy unikać częstych wizyt znajomych, rodziny, głośnej muzyki i osrych kolorów oraz zapachów. Najlepiej zapewnić dziecku spokój, umożliwić mu relaks i bliskość z matką. Dla dziecka jest to duży stres. Wyszło na świat, jest zimno, jasno, głośno i pełno w nim różnych zapachów. Oszczędżmy dziecku tego typu bodźców choć przez pierwszy miesiąc życia.


Podczas kolek my, jako rodzice, musimy zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa i okazać mu wiele cierpliwości i zrozumienia. Ono nie płacze nam na złość a jedynie komunikuje " mamo, jest mi źle- boli mnie!". Życzę Wam z całego serca, aby Waszym dzieciom nigdy kolki nie dokuczały.


Zosi kolki minęły w dużej mierze od leków i naszego uporu i konsekwencji po 1.5 tygodnia - bezowrotnie. 
Trwa ładowanie komentarzy...