O autorze
Matka wariatka, chwytam życie garściami. Nie mam czasu na użalanie się nad swoim losem. Kocham życie i kocham być mamą!

Mamo, tato! Uważaj na słowa...

Możliwość porozumiewania się z innymi osobami jest naprawdę wspaniała. Wyrazić swoje potrzeby lub uczucia możemy na różne sposoby, np.mówiąc, pokazując czy krzycząc. Umiejętności te "pozyskujemy" od rodziców i to właśnie one kształtują charakter naszego dziecka czy jego pewność siebie. Uderzyło mnie ostatnio to, że wielu rodziców nie myśli o tym, co robią czy mówią przy dziecku. Nie zważają na swoje słowa, tylko pod wpływem emocji, plotą, co im ślina na język przyniesie. My, jako dorośli ludzie odpowiedzialni za nasze dzieci, powinniśmy potrafić panować nad sobą i nad tym, co robimy...

Według mnie, największym błędem, jaki dorośli popełniają, jest traktowanie dziecka jak równego sobie. Wymagają od dziecka zachowań, na które często ich samych nie stać. Chcą, aby dziecko mimo swego młodego wieku, zachowywało się tak jak dorosły... dla nich ich pociecha powinna umieć przewidywać, być empatyczna i rozważna w wieku np. dwóch lat. Wymagają od dziecka zbyt wiele tym samym wiele zabraniając. Nie będę zgłębiać się w szczegóły jednak powiedzcie, mam rację?



Dzieci są jak ciepła plastelina, którą możemy formować tak, jak nam się spodoba. Jednak musimy lepić z niej uważnie. Kiedy zmieszamy wiele różnych kolorów, chcąc zrobić tęczę, niestety, wyjdzie nam jedno wielkie guano. Podobnie jest z kształtowaniem dziecka i wiele zależy też od tego, jak zachowujemy się my. Sama widzę po mojej Zosi, że naśladuje wszystko to, co robimy. Mówi tak jak my, je tak jak my, ma takie samo poczucie humoru...

Rodzice często nie zważają na słowa. Nawiązując do buntu dwulatka, podam przykład tego, co usłyszałam ostatnio w sklepie. Matka z dzieckiem robią zakupy. Dziecko chce jakieś batoniki czy zabawki, jednak mama mu odmawia. OK. Po chwili dziecko uderza w płacz i histerię rzucając się na ziemię. Matka zaczyna podnosić dziecko, krzyczeć na nie, że jest BRZYDKIE, NIEDOBRE, WREDNE, ROZWYDRZONE I PASKUDNE. Widzicie w tym jakiś błąd? Jeśli nie, to źle.

Do dziecka, w obojętnie jakim wieku, nie należy podnosić głosu i krzyczeć na nie, jeśli nie jest to potrzebne. W takiej sytuacji matka powinna zignorować to, że dziecko robi aferę i zająć się dalej zakupami. Najlepiej odejść od dziecka parę kroków zamiast krzyczeć. Zbyt emocjonalne zachowanie matki potęguje w dziecku gniew i pokazuje mu, że właśnie wszystko można załatwić wrzaskiem... hmmm ja płaczę a mama na mnie krzyczy, czyli ja też mogę. Ja absolutnie ignoruję takie zachowania poza domem i nie zwracam na nie uwagi. Po chwili bunt mija. I myślę, że to jest lepszym rozwiązaniem. W domu Zosia wychodzi do swojego pokoju, żeby się wykrzyczeć i po 3 s wraca uśmiechnięta.

Jeśli już krzyczymy na dziecko to absolutnie nie możemy upokarzać go. Sformułowania, które absolutnie nie powinny być wypowiedziane w stronę jakiegokolwiek dziecka ale z ciebie osioł, muł... ty idioto, debilu. JESTEŚ BRZYDKI, JESTEŚ PASKUDNA, JESTEŚ GŁUPIA. Wiele razy słyszałam takie skierowane zdania do dzieci. Aż przykro pisać. To jest upokorzenie dla dziecka, kiedy rodzic przy wszystkich klientach sklepu czy ludziach w parku zaczyna tak mówić do swojej pociechy. Podkopuje to bardzo pewność siebie.

Dziecko po czasie staje się płaczliwe, zamknięte w sobie i smutne. Nigdy nie używajmy sformułowań dotyczących tego, jakie dziecko jest... brzydkie, grube itd. Jeśli chcemy je przywołać do porządku, nauczmy się oceniać, co dziecko robi źle, a nie jakie jest. Jeśli rzuca się po ziemi, wrzeszczy i wygina to wystarczy stanowczym tonem powiedzieć, że tak nie wolno, że źle robi. Wtedy okazujemy samemu dziecku szacunek jednocześnie pokazując co ROBI źle.

Nie możemy też bić dzieci. Klaps to też bicie. W sytuacji, kiedy dziecko porysowało świeżo pomalowaną ścianę czy stłukło szklankę, klaps nie da pożądanego efektu. Dziecko niekoniecznie skojarzy, dlaczego zostało uderzone. Kiedy zdarzy się to kilka razy, maluch dostaje od nas informację, że wolno bić. Kiedy ktoś zabierze mu kredki, nie pozwoli czegoś ruszać czy zjeść cukierka - dziecko się złości i bije. W połączeniu z krzykiem, nieodpowiednimi słowami i klapsami tworzymy sobie małego potworka. Potworka, który pokaże pazury w przedszkolu czy szkole.

Nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania ale też nie pochwalam przemocy. Sama popełniam błędy podnosząc głos zbyt często, jednak staram się tego unikać. Zosia dostaje karę, kiedy coś zrobi i musi siedzieć w swoim pokoju, póki się nie uspokoi. Ona wie, że jeśli jej czegoś zabronię i uderza w płacz, to ma iść do siebie. Idzie płacząc, stoi w pokoju 3 s i wraca z uśmiechem na twarzy chętna do zabawy. Myślę, że jest to dobry sposób. Kiedy przyjdzie spokojna, nagradzam ją miłymi słowami i przytulam ją.

Pamiętajcie, dziecko naśladuje nas na każdym kroku. Jeśli jesteśmy agresywni, przeklinamy, dajemy klapsy to nasze dziecko też będzie się tak zachowywać. Będzie uważało to za normalne zachowanie. Wtedy, kiedy ono zaczyna bić czy krzyczeć, my zaczynamy robić to samo, próbując wyperswadować dziecku takie zachowania i koło się zamyka.

Tak jak pisałam na początku, jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy muszą umieć panować nad sobą i własnymi emocjami, bo to od nas zależy, jak będą zachowywały się nasze dzieci. Jeśli jesteśmy źli, to policzmy do 20 i przemyślmy, co chcemy zrobić i powiedzieć.Agresja budzi agresję. Szacunek budzi szacunek.
Trwa ładowanie komentarzy...